Nowe oręże w walce z trującymi ropuchami

Drukuj
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Australia ze względu na swoje specyficzne położenie i miliony lat odseparowania od innych kontynentów, wykształciła bardzo nietypową florę i faunę. Jedną z konsekwencji tego faktu jest jej bardzo duża wrażliwość na obce gatunki sprowadzone z innych kontynentów. Warunki klimatyczne są takie, że wiele takich gatunków rozwija się w sposób niekontrolowany, czemu dodatkowo sprzyja brak naturalnych wrogów.

Ropucha Cane toad

Ropucha Cane toad

Bardzo znanym przykładem takiej ingerencji w środowisko naturalne były swego czasu króliki. Ale nie jest to jedyny taki przypadek., przykładów można podać dużo więcej. Jednym z nich jest ogromna ropucha Cane toad. W 1935 roku została ona sprowadzona do Australii z Hawajów (gatunek pochodzi z obu Ameryk). Celem operacji było wykorzystania jej do walki z żukami, niszczącymi plantacje trzciny cukrowej. Pomysł jednak okazał się całkowicie nietrafiony. Ropucha jest bardzo trująca i nie posiada w Australii naturalnych wrogów, czego skutkiem jest jej niekontrolowane rozmnażanie. Obecnie jest to plaga zagrażająca wielu lokalnym gatunkom oraz także i ludziom. Szacuje się, że populacja ropuch sięga obecnie poziomu 200 milionów sztuk.

Australijczycy próbują walczyć z ropuchą na wiele różnych sposobów, począwszy od metod brutalnych (mechaniczna likwidacja), przez chemiczne (zagazowywanie albo używanie środka antyseptycznego Dettol), aż po próby wykorzystania genetyki. Jednak to wszystko to nadal półśrodki, które niewiele zmieniają ogólną sytuację. Prowadzone są też intensywne akcje społeczne (szczególnie w stanie Queensland) zbierania tych ropuch dostarczania do wyznaczonych ośrodków, w których są likwidowane. Przy okazji weekendowych akcji "Operacja precz z ropuchą", organizowane są również konkursy na największą ilość zebranych żab, oraz na największą znalezioną ropuchę. Przy okazji akcje te mają charakter edukacyjny, pokazujący jak i dlaczego należy walczyć z tym szkodnikiem.

Jednak ostatnio do arsenału metod walki plagą ropuch Cane toads dołączyła nowa broń - rodzime mięsożerne mrówki. Naukowcy z Uniwersytetu w Sydney odkryli, że te agresywne mrówki mogą poważnie zagrozić ropuchom. Jad ropuch paraliżuje mięsień sercowy, jednak mrówki nie posiadają serca i tym samym są odporne na jad. Rodzime trujące żaby są także potencjalnie zagrożone przez te mrówki, jednak przez miliony lat ewolucji wykształciły w sobie mechanizm obronny. Gdy napotykają mrówki to skacząc uciekają przed nimi i tym samym nie dają mrówkom szans do ataku. Jednakże ropuchy Cane toads nie pochodzą z Australii i nie mają zakodowanego tego mechanizmu. Dodatkowo są aktywne w dzień, wtedy gdy aktywne są także mrówki, zaś lokalne gatunki żab są aktywne głównie po zachodzie słońca i szansa spotkania się z mrówkami jest dużo mniejsza.

Mięsożerne mrówki wysyłają robotnice, które po napotkaniu młodej ropuchy wskakują na nią i rozrywają ciało ropuchy, przenosząc kawałki do kolonii. Teraz naukowcy pod kierownictwem profesora Ricka Shine, pracują nad sposobami manipulacji środowiska, aby doprowadzić do jak najczęstszych spotkań tych dwóch gatunków i tym samym do jak największych strat wśród populacji ropuch. Oby tylko kolejna metoda nie stała się gorsza niż zagrożenie z którą ma walczyć.

Żródła: telegraph.co.uk, australiana.pl